Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

 

 

Pan Jezus uzdrawia. Co to oznacza? Czyżby był uzdrowicielem, a może lekarzem takim, jak pan doktor, do którego chodzimy z mamą, kiedy jesteśmy chorzy? Prawie dokładnie jak pan doktor, tylko że Pan Jezus jest nadzwyczajnym lekarzem. Nie takim, co wyuczył się na studiach, zna choroby i wie, jaki podać lek. Jest nadzwyczajny, ponieważ leczy w sposób niepojęty.

Pan Jezus jest Bogiem, kocha nas wszystkich miłością największą. Z tej miłości do nas potrafi uzdrawiać nawet z najcięższych chorób. Jeśli prosimy Pana Jezusa o uzdrowienie, On w swojej miłości to czyni. Wiem, że czasem przychodzą nam takie pytania – dlaczego jak prosiłem o to, żeby na przykład babcia wyzdrowiała, to ona nie wyzdrowiała i choruje nadal? Jest wiele tajemnic, których nie pojmiemy. Może właśnie to będzie jedna z nich.

Miłość Pana Jezusa jest niepojęta, dlatego prośmy Go nawet o to, co wydaje nam się niemożliwe. Prośmy o uzdrawianie.