Bracia: Ponieważ wielu przechwala się według ciała, i ja będę się przechwalał. Jeżeli inni zdobywają się na odwagę mówię jak szalony - to i ja się odważam. Hebrajczykami są? Ja także. Izraelitami są? Ja również. Potomstwem Abrahama? I ja. Są sługami Chrystusa? Zdobędę się na szaleństwo: Ja jeszcze bardziej! Bardziej przez trudy, bardziej przez więzienia; daleko bardziej przez chłosty, przez częste niebezpieczeństwa śmierci. Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej. Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, w niebezpieczeństwach od własnego narodu, w niebezpieczeństwach od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, w niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach od fałszywych braci; w pracy i umęczeniu, często na czuwaniu, w głodzie i pragnieniu, w licznych postach, w zimnie i nagości. Nie mówiąc już o mojej codziennej udręce płynącej z troski o wszystkie Kościoły. Któż odczuwa słabość, bym i ja nie czuł się słabym? Któż doznaje zgorszenia, żebym i ja nie płonął? Jeżeli już trzeba się chlubić, będę się chlubił z moich słabości.

Ileż ten Paweł ciężkich doświadczeń przeżył. Jak on żył? To, co mówi, jest naprawdę powalające - ale mówi to dlatego, aby obudzić innych. Kiedy wokół nas jest martwota, to my stajemy się podobni. Kiedy wokół nas wiele się dzieje, to i my się angażujemy. Najgorzej jest powiedzieć, że już wszystko zrobiłem... Paweł pokazuje jedno – jestem słaby, ale to dzięki Bogu wszystko się dzieje. Wspólnoty rosną tam, gdzie jest poddanie się działaniu Ducha Świętego i pojawiają się charyzmatyczni przewodnicy. Paweł miał wielki charyzmat ewangelizacyjny.
Panie, daj mi Twojego Ducha, by siebie i innych budzić do dzieł w Twoje Imię.