Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

 

W slangu kościelnym zastąpiliśmy słowo „dziękuję” zwrotem „Bóg zapłać”. To słynne „Bóg zapłać” żartobliwie komentujemy jako zapłatę „walutą watykańską”. Zanim nie przeczytałem dzisiejszej Ewangelii, to jakoś z niechęcią podchodziłem do tego zwrotu „Bóg zapłać”, dodając do tego, żeby nie robić Panu Bogu długów…

A dziś Jezus nasz wręcz zachęca do tego, żeby jednak robić Panu Bogu długi. Mówi, żeby nie postępować tak, aby za swoje dobre uczynki otrzymać odpłatę już dzisiaj, tu na ziemi. Według Niego lepiej dla mnie, jak będzie zupełnie odwrotnie, czyli nie otrzymam: za dobre gesty, zachowanie, miłość bliźniego nagrody doczesnej, ale za to odpłatę „otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”. Każdy z nas wie jakie to trudne! Trudne jest to, żeby nie oczekiwać nagrody za wykonaną pracę. Jezus zapewnia mnie jednak, że taka inwestycja będzie się bardzo opłacać.