Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami? Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników".

 

Są rzeczy, czyny w naszym życiu, które czynią je statycznym. Są wybory, które powodują, że potrafimy się zasiedzieć w jednym miejscu. Są czyny powodujące, że coraz mniej w nas energii, werwy, życia.

Spojrzenie Jezusa skierowane jest nieustannie w naszą stronę. Jeśli się z tym spojrzeniem spotka nasze, nagle może się okazać, że nic nie będzie już takie samo. Nasze życie niby zwykłe i szare nagle nabierze barw i przyjmie formę radosnej uczty. Życie stanie się ucztą, która ucieszy wielu, a nade wszystko nas samych. Szukajmy spojrzenia Jezusa. Nie zmarnujmy żadnej okazji. Warto.