Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski! Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was".

 

W dzisiejszym świecie nie jest łatwo pozostać wiernym ewangelicznej zasadzie jednej torby, jednej sukni i jednej pary sandałów. Jesteśmy otoczeni wszechobecną reklamą i raz po raz pojawiającymi się promocjami. Czasem nie obejrzymy się nawet i już mamy w koszyku rzecz, która po rozpakowaniu w domu, okazuje się nam zupełnie niepotrzebna. Dziwimy się sami sobie, że ją kupiliśmy.

Dzisiejsze słowa skierowane są tak do apostołów, jak i do każdego z nas. Nieprzywiązywanie się do spraw materialnych ma prowadzić do duchowej wolności i całkowitej dyspozycyjności wobec Pana. Gdy towarzyszyć temu będzie prawdziwa wiara, wówczas dokonywać się będą uzdrowienia chorych, wskrzeszenia umarłych i uwolnienia od złych duchów.

Zachęta Jezusa do niehołdowaniu rzeczom materialnym ma nas obronić przez zachłannością. Szybkie zdobywanie złota, srebra i miedzi, sprawia, że ów biblijny „trzos” staje się naszym bogiem, który krok po kroku będzie nas pochłaniać i zniewalać. Może warto czytając dzisiejszą Ewangelię, stanąć wobec samego siebie w prawdzie i w chwili refleksji zapytać się, czy aby szafa, którą mam w pokoju, nie zapełniła się już nadmiernie tym, co niepotrzebne.