Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały. Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: „Wszyscy Cię szukają”. Lecz On rzekł do nich: „Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem”. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

 

 

Jezus poprzez swoje czyny – uzdrowienia, uwolnienia – rozbudził w sercach i umysłach ludzi podziw, pragnienie spotkania. Tak wiele było jeszcze trudnych spraw do rozwiązania, tyle próśb, potrzeb cielesnych i duchowych. A jednak Jezus odchodzi, najpierw na osobność, na modlitwę, a potem do innych miejscowości. Uczniowie donieśli Jezusowi: „Wszyscy Cię szukają”. I o to chodziło. I dziś Jezus też wszystko robi, byśmy wszyscy Go szukali, byśmy pragnęli uzdrawiającego spotkania z Nim i tęsknili za Jego obecnością.