Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze naprzeciw Jerozolimy oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał i zabraniał mu czcić cudzych bogów, ale on nie zachowywał tego, co Pan mu nakazał. Wtedy Pan rzekł Salomonowi: "Wobec tego, że tak postąpiłeś i nie zachowałeś mego przymierza oraz moich praw, które ci dałem, nieodwołalnie wyrwę ci królestwo i dam twojemu słudze. Choć nie uczynię tego za twego życia ze względu na twego ojca, Dawida, to wyrwę je z ręki twego syna. Jednak nie wyrwę całego królestwa. Dam twojemu synowi jedno pokolenie ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na Jeruzalem, które wybrałem".

 

Niedawno słyszeliśmy w czytaniach, że Salomon po nocnej rozmowie z Bogiem otrzymał od Niego mądrość i inne błogosławieństwa. Dziś słyszymy, że w sposób głupi odrzucił Boże dary i mimo upomnień trwał w grzechu.

Wszystko co posiadamy jest darem. Można te dobra rozwijać albo można po prostu zatracić. Salomon chciał się bardziej przypodobać ludziom niż Bogu. Słusznie mówili nasi przodkowie „bez Boga ani do proga”. Jeśli zapomnę kto mi dał nogi pierwszym krokiem jaki zrobię będzie krok do przepaści.