A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.

     Jak strasznym dramatem jest grzech, on nas zabija, odcina od źródła życia, ściąga na nas karę śmierci. Ale Jezus wziął mój grzech na siebie. Wziął całe cierpienie grzechu i jego konsekwencje śmierci na siebie. Krzyż jest sprawiedliwością za grzech i Jezus przyjął ten krzyż, aby na tym krzyżu okazać nam miłosierdzie. Z jego przebitego serca wypłynęła krew i woda, aby obmyć nas i oczyścić z każdego grzechu, i aby w ten sposób wyprowadzić nas  ze śmierci do życia, do życia wiecznego. To w Jego Sercu mamy źródło nowego życia. Na krzyżu Jezus odnowił  naszą komunię z Ojcem, otworzył nam bramy nieba. Poprzez Jezusa  mamy na nowo przystęp do Ojca. W Jego ranach jest nasze uzdrowienie, nasze odkupienie, nasze zbawienie.

     Jezu, bądź uwielbiony za tak wielką ofiarę. Dziękuje Ci, że wziąłeś mój grzech na siebie, że mnie wybawiłeś.  Bądź uwielbiony za Twoje otwarte Serce, z którego wytrysnęło źródło miłosierdzia dla mnie biednego grzesznika. Razem z Maryją, którą dałeś mi za Matkę, pragnę stać pod krzyżem,  pragnę patrzeć na Ciebie, pragnę spotkać Twoje pełne miłości spojrzenie... Jezu wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego Królestwa... 

Fot. sxc.hu