Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

 

Pójście za Jezusem związane jest zawsze z wyrzeczeniem się samego siebie, swojej woli, swego egoizmu, swoich planów na życie; jednym słowem wszystkiego co nie łączy nas z Nim. Ale chyba najtrudniejszym z wyrzeczeń jest wyrzeczenie się własnego „JA”, żeby w to miejsce zstąpił Duch Święty i uczynił wszystko to co nie ja, ale On chce... I choć to wypływa z pragnienia serca i woli człowieka, z natury ludzkiej jest trudne i bolesne, i niejako można to nazwać „umieraniem”, i często bolesnym umieraniem. Jednakże jak mówi sam Jezus, tylko takie życie przemienione przez „wewnętrzną” śmierć prowadzi nas do zmartwychwstania i przynosi prawdziwe i obfite owoce, bo opiera się nie na samym sobie, ale na Bogu i Jego łasce. Taką drogą szedł Jezus i na tę samą drogę zaprasza każdego kto pragnie Go kochać i w miłości naśladować, zostawiając obietnicę „A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”… Świadomość radości i szczęścia jakiego można doświadczyć będąc „uczczonym przez Ojca”, będąc przez Niego miłowanym dodaje siły do zmagania się z codziennością, dodaje odwagi aby zostawić wszystko i pójść za Nim, aby z Nim umrzeć, by z Nim i w Nim, i przez Niego żyć na nowo już tu na ziemi i przynosić obfity owoc na życie wieczne. Amen.

Przyjdź Duchu Święty, przyjdź Radości naszych serc, przyjdź Wszystko nasze i działaj z mocą w nas, abyśmy mieli odwagę dawać nasze życie każdego dnia dla większej chwały Boga i dla naszego szczęścia.