Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca"? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

 

Mam cudowne wspomnienia z okresu dzieciństwa i wczesnej młodości, kiedy to rodzice i babcia bardzo troszczyli się o moje (nasze – mam liczne rodzeństwo) spotykanie się z Bogiem. Jak to w życiu bywa i u mnie był okres zagubienia, niezbyt trafnych wyborów i decyzji, czasu, gdy niekoniecznie było mi po drodze z Panem Bogiem. Kiedy dzisiaj analizuję ten etap życia, przyglądając się przez pryzmat swoich doświadczeń i poszukiwań rodzinom przeżywającym „letniość”, oziębłość, lub nawet wręcz wyrzeczenie się wiary i wartości chrześcijańskich przez swoje dzieci, to z żalem, bólem i wstydem myślę o tej mojej ówczesnej bierności w poszukiwaniu Boga. Smutno mi, gdy patrzę na matki wypłakujące oczy przez swoje dzieci albo rzucające się w wir zajęć i życia, by nie myśleć, by zagłuszać swoje cierpienie, troskę i poczucie bezradności. Ileż musi znieść serce matki... Ile nieprzespanych nocy, najpierw czuwając przy maleństwie, troszcząc się o najdrobniejsze potrzeby, a później, kiedy „pociecha” dorośnie, czekając niecierpliwie, kiedy i w jakim stanie wróci do domu.

Może i Twoja matka czekała, czeka na Ciebie. Może i Twoi rodzice z wielkim bólem szukają swojego synka, swojej córeczki gdzieś po spelunach, zaułkach, czy podejrzanych klubach. Może obdzwaniają bliższą i dalszą rodzinę, przyjaciół, znajomych by dowiedzieć się jak się masz, czy radzisz sobie, czy jesteś zdrowy. A może czekają na jakąkolwiek informację od Ciebie, choćby tylko na krótki telefon, który sprawi im ogromną radość. Jakże krwawi kochające serce rodzica, gdy z nieznanych, bądź niezrozumiałych powodów traci kontakt ze swoim nawet całkiem dorosłym i samodzielnym dzieckiem...

Pozwól dzisiaj, aby Bóg Cię odnalazł. Pozwól dzisiaj Sercu Jezusa i Sercu Jego Przenajświętszej Matki z cudownym opiekunem św. Józefem na rozgoszczenie się w Twoim życiu.

Chociaż nie wszystko rozumiesz i te poszukiwania mogą być trudne, bolesne i burzliwe, to jak już się odnajdziesz, odzyskasz spokój i pewność, że jesteś we właściwym miejscu, że jesteś w domu. Kiedy Bóg Cię odnajdzie, kiedy pozwolisz się Jemu odszukać, bądź posłuszny swojemu Bogu. On zawsze chce tylko i wyłącznie Twojego dobra.

Tak Panie, odnajduj mnie codziennie na nowo! Pragnę cieszyć się Twoją bliskością! Niech Twój Święty Duch poucza mnie, wskazuje, jak się przysłuchiwać, rozpoznawać i wypełniać Twoją Świętą wolę. Maryjo, Matko Boga i moja Mamusiu, chcę uczyć się od Ciebie pokory, cierpliwości i opanowania.

Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny bądź mi ratunkiem i wsparciem, szczególnie kiedy zaczynam się gubić i poszukiwać.

Serce Jezusa, źródło życia i świętości, módl się za mną.