Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

 

Dzisiejsza Ewangelia zaprasza nas do roztropności, do wierności i czuwania nad własnym życiem, by je nie zmarnować, nie obrócić w ruinę, ale wypełnić pełnią miłości, oliwą życia, by zachować je na wieczność. To o północy przychodzi Pan, w momencie najgłębszego snu i najgłębszej nocy, dlatego ważnym jest, aby z psalmistą wypowiedzieć te słowa: „ja śpię, lecz serce moje czuwa”, bo w naszym codziennym życiu tak łatwo przychodzi na nas zmęczenie i znużenie, i jakże często zasypiamy, zapominając o Bogu i Jego woli w naszej codzienności, zapominając o Jego miłości i opatrzności, o Jego cichej obecności... A czuwające serce, bogate w uczynki miłości, w olej Ducha Świętego, pokorne i uciekające się do Bożego Miłosierdzia, liczące na zbawienie dane przez Jezusa na krzyżu ma szansę zachować lampę swego życia zapaloną na tę godzinę spotkania z Panem twarzą w twarz.

Dlatego w tej godzinie nie da się pożyczyć „oleju”, którym jest miłość, miłosierdzie, którym jest zbawienie. Nie da się pożyczyć "coś" z historii drugiego człowieka, z jego uczynków, wiary, nadziei i miłości, bo każdy osobiście otrzymał od Boga dar życia, lampę i możliwość „nagromadzenia” oleju, możliwość przyjęcia Bożego miłosierdzia i zbawienia i za te dary jest przed Bogiem odpowiedzialny. Dlatego prośmy Ducha Świętego, aby był Panem naszej wolności, aby tchnął w nas Boże życie i udzielił nam łaski życia w roztropności i Bożej bojaźni, w prawdzie i pokorze, ucząc nas nieustannie liczyć na „olej” Bożego Miłosierdzia.