Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

 

Czyż Bóg nie weźmie nas w obronę? Dzisiejsza Ewangelia jest jedną z tych, w których Jezus używa bardzo czytelnego obrazu, by przekonywać nas do bezgranicznego zaufania swemu Ojcu, konkludując – a Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych… Powiadam wam, że prędko! Bóg spieszy, by nam pomóc. Jakżeż jest jednak trudno przekonać ludzkie serce do przyjęcia tej cudownej prawdy. Jezus aż stawia dramatyczne pytanie, czy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie.

Co może przekonać nasze niesforne serce do wiary? Prawda, życie nią, trudzenie się dla niej. Św. Jan w swoim trzecim liście zachęca nas, aby wspólnie pracować dla prawdy. Prośmy więc o łaskę życia w prawdzie, idąc pod prąd światu coraz bardziej wierzącemu kłamstwu i nim się posługującemu, aby doświadczać, jak Bóg spieszy, by prędko wziąć w obronę tych, którzy wielką radość znajdują w Jego przykazaniach (Ps 112, 1).