Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?" I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony". I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

 

Żydzi nie byli w stanie przyjąć Jezusa jako Mesjasza. Oni oczekiwali wybawiciela od niewoli; dowódcy, który da im wolność; kogoś, kto będzie z nimi walczył o odzyskanie ich państwa. Nie rozumieli Słowa Bożego mówiącego o nadejściu Zbawiciela całego świata, który miał wszystkich wybawić od grzechów, z niewoli duchowej i otworzyć bramy do Nieba. 

Żydzi mieli Pana Jezusa na wyciągnięcie ręki, ale nie zaakceptowali Jego Boskiego pochodzenia, ponieważ myśleli tylko o ziemskich korzeniach Jezusa. Nie chcieli Go poznać, znienawidzili Go i wydali na śmierć. Chrystus został zaszufladkowany, tak jak my to często robimy z innymi ludźmi. Oceniamy ich nic o nich nie wiedząc, nie chcemy z nimi rozmawiać lub co gorsza obmawiamy ich lub innych nastawiamy wrogo wobec nich. Robimy to, co zrobili Żydzi, odtrącając Jezusa, nawet bliżej Go nie poznając.

Byli tak blisko Boga, a nie rozpoznali Go. 

Módlmy się, abyśmy przypadkiem nie szli w ich ślady i umieli zawsze przyjmować Jezusa jako swojego Nauczyciela i Pana.