Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

Maryja zmieszała się i przestraszyła tego, co oznajmił jej archanioł Gabriel. Otrzymała szczególną łaskę i misję do wypełnienia. Ale pozostała jednocześnie osobą, która tak jak każda inna, może odczuwać lęk i przeżywać wątpliwości. Gdy się zgodziła przyjąć wolę Bożą, otrzymała także wszelkie potrzebne łaski, aby ją wypełnić. „Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga”. Zazwyczaj, gdy podejmujemy się jakiegoś nowego zadania, odczuwamy w sercu lęk, a przynajmniej niepokój: czy damy radę? Czy wypełnimy do końca zadanie, jakie staje przed nami? Jeśli coś jest wolą Bożą, to możemy być pewni, że choć jesteśmy słabi i niewystarczalni, to Bóg dopełni w nas to, czego nam brakuje i wypełnimy naszą misję. Chodzi o zaufanie Bogu i pełne oddanie się Jemu do dyspozycji. A o wszystko inne On sam się zatroszczy.