Jezus odpowiedział: "Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych". Rzekł Mu uczony w Piśmie: "Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary". Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: "Niedaleko jesteś od królestwa Bożego". I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

 

Uczony w Piśmie to człowiek potencjalnie dobrze znający Słowo Boga. Studiował je z nadzieją poznania Bożego przesłania. Słowo padające na grunt jego serca poszerzało umiejętność przyjęcia Go nie tylko w wymiarze intelektualnym, lecz przede wszystkim osobowym. To spotkanie z Bogiem mówiącym do człowieka ma zawsze charakter osobistego trwania wobec Osoby Boga żyjącego. Trwając w Jego obecności, słuchacz przybliża się do głoszącego. I wtenczas dokonuje się otwarcie na przyjęcie Bożej miłości.

Pochwała skierowana przez Jezusa wobec uczonego naprowadza go do pełniejszego kosztowania z obecności Królestwa Bożego. Mamy czasami dylemat, jak rozumieć i tłumaczyć to doświadczenie obecności Królestwa Bożego pośród nas. I tu z pomocą przychodzi ta właśnie droga, wskazana w dzisiejszej Ewangelii: słucham i czytam Biblię z gotowością przyjęcia i wypełnienia Słowa w swoim życiu. Gdy trwając w tej obecności, pozwalam Bogu się dotknąć Jego Miłością, to zawsze wtenczas czuję się wewnętrznie przynaglony do podjęcia codziennej drogi praktycznej miłości. Wtenczas łatwiej dostrzec owoce Królestwa Bożego, które jest pośród nas. 

Prowadząc kiedyś rekolekcje dla kapłanów, usłyszałem od jednego z nich takie słowa: chciałbym bardziej kochać Boga i parafian, ale nie mam za dużo czasu na długie modlitwy. Proszę Boga, aby dotknął moje serce i coś zmienił. W takiej intencji wspólnie przez parę minut się modliliśmy. Na drugi dzień przychodzi ten kapłan, mówiąc: obudziłem się w nocy z wielkim pragnieniem czytania Biblii. Do rana miałem Ją w dłoniach. Teraz jestem niewyspany, ale czuję, że coś we mnie pękło i jestem innym człowiekiem.