Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: "To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz".

 

Żyjemy w świecie, który lubi znaki, w którym znaków jest cała masa. Spora część z nich ma swoją markę, za którą idzie określona jakość i ... cena.

Chrześcijanie też żyją w świecie znaków, w które obfituje nasza religia. Pierwszym i najważniejszym z nich jest znak Jonasza. To znak fundamentalny, bez którego próżna by była nasza wiara. Jednak czy zgłębiamy tajemnicę Jezusowego zmartwychwstania, przeogromnej Ojcowskiej mocy i miłości wyrażanych przez ten znak? Czy zbytnio nie przywykliśmy, czy nie stało się zbyt oczywiste, że Jezus zmartwychwstał?

Prośmy o zadziwienie, które wyrazi się w dziękczynieniu za znak Jonasza. Oby nie stał się on dla nas zbyt oczywisty. Obyśmy nie przywykli do największego z Bożych znaków miłości.