Wzrok utraciłem od płaczu, drgają me trzewia, żółć się wylała na ziemię wskutek klęski Córy mego ludu, gdy słabły niemowlęta i dzieci na placach miasta. Do matek swoich mówiły: "Gdzie jedzenie i wino?" Padały jak ciężko ranione na placach miasta, gdy uchodziło z nich życie na łonie ich matek. Jak cię pocieszyć? Z czym porównać, Córo Jeruzalem? Z czym cię porównać, by cię pocieszyć, Dziewico, Córo Syjonu? Gdyż zagłada twoja wielka jak morze. Któż cię uleczy? Prorocy twoi miewali dla ciebie widzenia próżne i marne, nie odsłonili twojej złości, by od wygnania cię ustrzec; miewali dla ciebie widzenia zwodnicze i próżne. Wołaj sercem do Pana, Dziewico, Córo Syjonu; niech łzy twe płyną jak rzeka we dnie i w nocy; nie dawaj sobie wytchnienia, niech źrenica oka nie zazna spoczynku! Powstań, wołaj po nocy przy zmianach straży, wylewaj swe serce jak wodę przed obliczem Pana, wznoś do Niego swe ręce o życie twoich niemowląt, które padały z głodu na rogach wszystkich ulic.

 

Ileż to już razy zdarzyło się nam wątpić w Bożą sprawiedliwość, w Boże miłosierdzie? Czy nie próbujemy pytać Boga o sens ludzkiego cierpienia, o sens ludzkich nieszczęść?

Odpowiedzi na te naprawdę trudne pytania można znaleźć tylko wówczas, gdy patrzy się na otaczający świat oczyma wiary, a nie przez pryzmat doczesności. Trzeba nauczyć się Bożej logiki! Trzeba zrozumieć, że życie jest tak zorganizowane, by się zbawić.

Niejednokrotnie bywa tak, że kiedy krzywda naszych grzechów zagraża naszemu zbawieniu, potrzebny jest konkretny wstrząs, upadek, łzy. By dojrzeć prawdę, trzeba czasami długiego obmycia we własnych łzach…Trzeba niekiedy wylać dużo łez, by doznać na końcu poczucia rzeczywistego oczyszczenia, by wreszcie dojrzeć prawdziwy sens niektórych wydarzeń.

Niech nasz egoizm, nasze skupianie się na doczesności nie przesłoni nam naszego najważniejszego celu ziemskiej wędrówki, czyli zbawienia. Współczesny świat cierpi na epidemię egoizmu, z którą to my musimy wreszcie zacząć skutecznie walczyć…