Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi". A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

 

Liturgicznie rozpoczął się dziś okres zwykły. Pozostajemy jednak ciągle w blasku Bożego Narodzenia, chociażby zewnętrznie, przez pozostawione w kościołach choinki i szopki.

W kościele mamy jeszcze szansę pokłonić się Dzieciątku, ale w opisach ewangelicznych widzimy już „w akcji” „dużego” Jezusa. Jezus ma niezwykłą moc, na Jego słowo natychmiast zmienia się życie powoływanych ludzi. Szymon i Andrzej, Jan i Jakub nie mają chwili zawahania. „Tak jak stoją” ruszają za Jezusem. Wyobrażam sobie, że rybacy pewnie „średnio” pachną..., ale Jezusowi to nie przeszkadza, najważniejsze, że przyjęli Jego słowo.

Często mnie to zastanawia, dlaczego niektórzy tak łatwo przyjmują Jego słowo, a inni, ciągle je odrzucają?