Jak dzisiaj mówić o Jezusie? Jak doświadczać radości z głoszenia ewangelii? Warto wczytać się w adhortację Evangelii gaudium. Już w pierwszym punkcie papież Franciszek zapisze: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza. W tej adhortacji pragnę zwrócić się do wiernych chrześcijan, aby zaprosić ich do rozpoczęcia nowego etapu ewangelizacji, naznaczonego ową radością i wskazać drogi dla Kościoła w najbliższych latach” (EG, 1).

Życie z Jezusem jest piękne. Doświadcza go ten, kto całym sercem żyje blisko Boga. Doświadczyli tej bliskości Apostołowie i kobiety, które wraz z Jezusem przemierzali miasta i wsie. Jezus głosił Słowo Boże, a oni stali się świadkami tego. Zostali zaproszeni, aby po Jego odejściu sami stali się ewangelizatorami. 

Kto jest zaproszonym? Ewangelista Łukasz wymienia w pierwszej kolejności „Dwunastu”. Sprawa jasna i oczywista. To oni mają wkrótce stać się ambasadorami Ewangelii. Nie będzie to łatwe zadanie, ale podołają jemu. Kolejnymi powołanymi są kobiety. Owe kobiety służą swoimi majętnościami. Jedną z nich jest Maria zwana Magdaleną, z której Jezus wypędził siedem złych duchów. Jej przeszłość z pewnością nie należała to łatwych, ale teraz towarzyszy Jezusowi. Była też Joanna, żona Chuzy, dworzanina. Jako niewiasty nie miały prawa nauczać, ale usługiwały darami, które same posiadały. Bycie z Jezusem jest stałym punktem wyjścia do coraz ściślejszego naśladowania Go. Prowadzi do radykalnej przemiany życia.

Wielu współczesnych pewnie boi się coś „stracić dla Jezusa”. Jedną godzinę w tygodniu na niedzielną Eucharystię zamienia na kilka godzin w galeriach handlowych. Kilka minut codziennej modlitwy woli przeznaczyć na godzinny fitness. Sakramentalną spowiedź zastąpi salonem odnowy biologicznej… Jednak czy to wystarczy? Czy to da prawdziwą radość i szczęście? Nigdy! Starotestamentalny prorok Jeremiasz wypowie bardzo mocne słowa: „Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” (Jr 17, 5). Myślę, że warto często odpowiadać sobie na pytanie: za czym lub kim gonisz, chodzisz?

Apostołowie i kobiety chodzili za Jezusem. Byli szczęśliwi. Nie bali się dać coś z siebie. „Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją!” – to znowu słowa proroka Jeremiasza.  

Na jednej z audiencji generalnych (z 11.01.2017 r.) papież Franciszek przestrzegał przed współczesnymi bożkami, za którymi goni dzisiejszy wierzący. „ …Jesteśmy wystawieni na pokusę szukania pociech nawet przelotnych, które wydają się zapełnić pustkę samotności i ulżyć w trudzie wiary. I myślimy, że można je znaleźć w poczuciu bezpieczeństwa, które daje pieniądz, w przymierzach z osobami wpływowymi, w światowości, w fałszywych ideologiach. Niekiedy szukamy ich w bogu, który mógłby spełnić nasze prośby i w magiczny sposób zmienić rzeczywistość, by stała się taka, jakiej chcemy; a zatem w bożku, który jako taki nic nie może zrobić, będąc bezsilny i fałszywy. My jednak lubimy bożki, bardzo je lubimy! Kiedyś w Buenos Aires musiałem przejść z jednego kościoła do drugiego, odległego mniej więcej tysiąc metrów. I poszedłem tam pieszo. Między nimi był park, a w parku stały stoliki, było ich bardzo, bardzo dużo, a siedzieli przy nich jasnowidze. Było tam mnóstwo ludzi stojących wręcz w kolejce. Ty pokazywałeś rękę, a on zaczynał mówić, ale tekst był zawsze ten sam: jest w twoim życiu kobieta, czai się cień, ale wszystko będzie dobrze... A potem płacisz. I to ci daje poczucie bezpieczeństwa? To bezpieczeństwo jest oparte — wybaczcie słowo — na głupocie. Chodzenie do jasnowidza, mężczyzny czy kobiety, którzy wróżą z kart: to jest bożek! To jest bożek, a także nasze do niego przywiązanie: kupujemy fałszywe nadzieje. Tymczasem tej, która jest nadzieją darmo daną, którą przyniósł nam Jezus Chrystus, darmo oddając za nas życie, tej nadziei niekiedy nie bardzo ufamy” (pełny tekst katechezy). 

Tylko w obecności Boga, w świetle Jego Słów wierzący może kroczyć bezpiecznie po wzburzonych falach współczesnego świata. Tylko życie z Jezusem jest piękne!