Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?" Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników".

 

Słowo Jezusa naprawdę ma moc przemieniać nasze życie. Jeśli je usłyszymy i przyjmiemy, jeśli usłyszymy je sercem, to ono może wprowadzić nas w nawrócenie, może usposobić nas do wejścia w inne życie, do zerwania z grzechem. Paradoksalnie to właśnie w grzechu najpełniej możemy przyjąć miłość Jezusa. Tylko gdy uznamy swoją grzeszność, On będzie mógł okazać nam miłosierdzie... Dopóki uznajemy się za sprawiedliwych, jesteśmy zamknięci na łaskę przebaczenia. Jezus mówi: Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają... I do takich właśnie przychodzi. On nie pomija grzeszników, ale właśnie do nich kieruje swoje Słowo... Dla nas ta Ewangelia może być nadzieją. Bóg nie tylko nie odrzuca tych, którzy upadają, ale to właśnie do nich przychodzi. Otwierajmy serca, aby mogły się prawdziwie nawracać, dotknięte Słowem Pana.