Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą, i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom.


     Ta zaskakująca logika Boża, niepasująca do teraźniejszego świata. Jezus mówi coś, co wydaje się paradoksalne. Błogosławieni, czyli szczęśliwi ci, co nie mają nic, ci, co wszystko zawdzięczają Bogu, co sami nic nie mogą, którzy Boga łakną, bo wiedzą, że dnia bez Niego nie przeżyją. Szczęśliwi  to ci, co nie są pewni siebie, ci co wiedzą, że kroku bez Niego nie zdołają zrobić. To ci, co niewiele osiągają w tym życiu, a jeśli już, to wiedzą, że to nie swoimi siłami, zdolnościami. Szczęśliwi to ci, co nie wymagają od Boga, że ich życie będzie pozbawione cierpień, utrat, zranień. NIe pasują do dzisiejszego świata.  Ale to oni są najbardziej  podobni do Jezusa, który po ludzku patrząc, przegrał. I tak pytam siebie: Czy ja jestem na to gotowa, by pragnąć takiego właśnie szczęścia?

Fot. sxc.hu