W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: "Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich".

 

Dzisiejszy świat wydaje się jak nigdy dotąd zróżnicowany, wielokulturowy, pluralistyczny. I pewnie można by dodać jeszcze kilka przymiotników, by pokazać, że daleko tej naszej rzeczywistości do jakiegoś stanu jednorodności, jednomyślności, jedności. I to pewnie z drugiej strony nadaje ten swoisty koloryt naszym czasom.

Tymczasem Jezus mówi dziwne słowa: „aby wszyscy stanowili jedno…” Czy mamy wszyscy myśleć i mówić jednakowo, ubierać się tak samo, mieć te same zainteresowania, itd.

Na czym ma polegać ta „jedność”? Zapewne nie na „jednolitości monotonnej”, ale na odkrywaniu w sobie swoistego i niepowtarzalnego bogactwa, które swoje źródło ma w Bogu. Jak Ty, Ojcze we Mnie, a Ja w Tobie… Oto tajemnica doskonałej jedności, ale i doskonałej odrębności…

Dając wszystko Bogu, w Nim odzyskujemy wszystko, co nas stanowi…