Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.

 

Liturgia Słowa ponownie ukazuje nam dzisiaj postać adwentowego proroka – św. Jana Chrzciciela. Dzisiaj sam Jezus Chrystus daje o nim świadectwo: „Zaprawdę powiadam wam: między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela”.

„Jaki byłeś Janie Chrzcicielu?
Byłeś odważny.
Nie bałeś się władców i królów,
Ich żon i kochanek.
Nie bałeś się cierpień i śmierci.
Są rzeczy ważniejsze, których bać się trzeba - mówiłeś.
Byłeś surowy.
Ganiłeś zło i występek...
Żądałeś nawrócenia
I prostych ścieżek życia.
Kochałeś człowieka
Miłością, która nie jest w cenie...

Byłeś potężny,
Jak dąb w środku pola.
Jak światło, które oślepia.
Jak skała, której wiatr nie ruszy.
Taki już byłeś.
Takim zostałeś w ludzkiej pamięci” (Ks. Jan Pałyga).

Ale dzisiaj nie wystarczy już świadectwo Jezusa o Janie Chrzcicielu. Dzisiaj to ja muszę sobie odpowiedzieć na pytanie: kim tak naprawdę jestem? Co powiedziałby dzisiaj o mnie Jezus Chrystus? Jakie dałby świadectwo? Co napisałby o mnie ks. Jan Pałyga?

Pan już tak blisko. Czy czekam naprawdę na Boże Narodzenie? A może jeszcze nie zabrzmiały w moich uszach i w moim sercu słowa: „Nawróćcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie...; przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki”. Czy naprawdę wierzę w dzisiejszą betlejemską szopkę? Czy aby nie powtarzam uparcie, że Jezus narodził się ponad 2000 lat temu i mnie to już nie dotyczy? Może naprawdę wystarczy zielona choinka, wigilijny opłatek, świąteczny stół i wzruszenie, że oto mija kolejny rok?

Kim naprawdę jestem? Kim Ty jesteś, dobry Czytelniku? Odpowiedz, proszę, sobie, nam, a nade wszystko Bogu.

On już stoi pośród nas. On czeka na moją i Twoją odpowiedź.