Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony".

 

Dotyczy to także nas kapłanów. Czy rzeczywiście na Drodze Krzyżowej jesteśmy tymi dobrymi? Czy już podjęliśmy wysiłek wielkopostny przez post, modlitwę i jałmużnę? Słowa pouczają, przykłady pociągają.

Św. Jan Paweł II mówił: „Wymagajcie od siebie, nawet jakby od was nikt nie wymagał”. Jezus przestrzega kapłanów, aby nie robili czegoś dla autoreklamy lub dla dyplomów. Kapłan powinien dbać o swoje powołanie i modlić się za parafian. Parafia powinna modlić się za kapłana.

Do każdej krytyki kapłana dołóżmy jedną modlitwę…