Stanisław Papczyński urodził się w 1631 r. w Podegrodziu, niedaleko Starego Sącza. W wieku 23 lat wstąpił do zakonu pijarów. Z pobożności chciał wprowadzić w życie swej wspólnoty bardziej radykalne zasady ubóstwa i gorliwości; popadł w konflikt z częścią współbraci i musiał opuścić zakon. 

Oddał się pod opiekę biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego, od którego otrzymał pozwolenie na noszenie białego habitu, gdyż zaczął planować założenie Zgromadzenia Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. „Biel miała symbolizować tę tajemnicę, która stała się dogmatem około 200 lat później” – zwraca uwagę Alina Petrowa-Wasilewicz z KAI.

Nowe zgromadzenie miało realizować trzy cele – szerzyć kult Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, modlić się za zmarłych, pomagać proboszczom w pracy duszpasterskiej. Zgromadzenia Księży Marianów jest pierwszym polskim zakonem męskim. Sam Papczyński był wybitnym kaznodzieją, mistrzem życia duchowego, wykładowcą retoryki i pisarzem.

Orędownik za życiem
Miał dar uzdrawiania. Najbardziej znanym jego cudem było wskrzeszenie córki właścicielki majątku Cedrowice, która była wrogo nastawiona do zakonników. Jednak gdy jej córka zmarła, błagała o. Papczyńskiego, by przywrócił jej życie. Dziecko ożyło w czasie Mszy, odprawionej przez „białego ojca”. Jak się okazuje, ta „cudowna moc” ojca Papczyńskiego działa do dziś… 

Stanisław zmarł 17 września 1701 roku w Nowej Jerozolimie (dzisiejszej Górze Kalwarii). Sława jego świętości była powszechnie znana. Rozpoczął się proces kanonizacyjny, który został przerwany ze względu na kościelną i polityczną sytuację w kraju. Proces wznowiono w latach 90. XX w. Stolica Apostolska za cud do beatyfikacji uznała wskrzeszeniu dziecka, które zmarło w łonie matki (kobieta, u której stwierdzono obumarcie płodu, po gorliwej modlitwie członków jej rodziny, urodziła zdrowe dziecko; lekarze nie potrafili naukowo wytłumaczyć fenomenu – martwy płód ożył). O. Stanisław Papczyński został beatyfikowany 16 września 2007 r. w Licheniu.

Natomiast cud, który pozwolił na kanonizację, polegał na uzdrowieniu kobiety będącej w stanie agonalnym, o której lekarze stwierdzili, że jej stan jest beznadziejny. Nie bez powodu polscy obrońcy życia obrali św. Stanisława Papczyńskiego za swojego patrona, a małżeństwa pragnące potomstwa lub w zagrożonej ciąży gorliwie modlą się za jego wstawiennictwem.

Kochał Boga i ludzi
Przed kanonizacją Ojca Stanisława Papczyńskiego polscy biskupi napisali do wiernych list duszpasterski. Zwrócili uwagę na cztery elementy życia i nauczania, które charakteryzowały świętego. 

Ojciec Papczyński wzywał: „Kontempluj miłosierdzie Boże! Głoś, że serce Boga jest dla wszystkich otwarte i zapewniaj, że przed żadnym grzesznikiem, dopóki gotów jest pokutować, nie jest zamknięta droga do zbawienia. Dziś, jak przed trzema wiekami, Ojciec Papczyński zapewnia nas: Za ciebie twój Zbawiciel, najlepszy Pasterz, oddał swoje życie. Jesteś pełen grzechów? Jezus przyszedł zbawiać grzeszników. Oddaj się cały Jezusowi, a cały Jezus będzie twój”. To pewnie z tego powodu założone przez świętego zgromadzenia zakonne tak mocno zaangażowane jest w szerzenie kultu miłosierdzia Bożego na całym świecie.

„Ojciec Papczyński powtarzał, że pragnąc Bożego miłosierdzia, mamy je świadczyć wobec drugiego człowieka. Pisał: Miłość jest duszą, światłem, życiem zakonów oraz każdej ludzkiej społeczności. Sam nie pozwolił żadnemu potrzebującemu odejść bez wsparcia. Troszczył się o ubogich, chorych i umierających, wspierał przytułki i szpitale, pocieszał strapionych, upominał się o odrzuconych i traktowanych niesprawiedliwie”.

Wyrazem miłosierdzia do drugiego człowieka jest troska o konających i modlitwa za zmarłych realizowane do dziś przez marianów. Ojciec Papczyński prosił o to swoich współbraci, bo miewał wizje czyśćca i miał świadomość jak bardzo cierpią w nim np. żołnierze, którzy zginęli w czasie walki a nie zdążyli pojednać się z Bogiem. Poza tym uważał, że ci, którzy modlą się za zmarłych sami sobie przygotowują „nieśmiertelne życie”, bo nie ma bardziej bezinteresownego uczynku miłosierdzia, gdyż od zmarłych nie można oczekiwać „żadnej nagrody, żadnej wdzięczności i żadnej pochwały”.

Ojcu Papczyńskiemu bardzo zależało na tym, by każdy człowiek realizował swoje pierwsze i najważniejsze powołanie – do świętości, dlatego napisał swego rodzaju podręcznik życia duchowego dla świeckich i duchownych. 

Zrealizowanie tego powołania w sposób nadzwyczajny ojciec Papczyński dostrzegał w Matce Bożej. Jego wiara w niepokalane poczęcie Maryi była wcześniejsza niż papieski dogmat w tej sprawie. „W Niepokalanej dostrzegał piękno nowego człowieka, całkowicie oddanego Chrystusowi i Kościołowi. Zachwycił się tą prawdą wiary tak bardzo, że gotów był oddać życie w jej obronie. Wiedział, że Maryja, arcydzieło Bożego stworzenia, jest potwierdzeniem godności każdego człowieka, umiłowanego przez Boga i przeznaczonego do życia wiecznego w niebie” – mówił podczas beatyfikacji ojca Papczyńskiego kard. Tarcisio Bertone.

Nowe sanktuarium
18 maja tego roku – w dniu liturgicznego wspomnienia patrona oraz 387. rocznicę jego urodzin kard. Kazimierz Nycz kościół Opatrzności Bożej w Górze Kalwarii ustanowił sanktuarium św. Stanisława Papczyńskiego. Świątynia zwyczajowo nazywana jest Wieczernikiem na Mariankach.

To tu zmarł założyciel marianów i do dziś tutaj spoczywają jego doczesne szczątki. Góra Kalwaria powstała przeszło trzy wieki temu na wzór Jerozolimy (z pałacem Piłata, Wieczernikiem i miejscem ukrzyżowania). Z dawnych planów do dziś zachował się w Górze Kalwarii tzw. Wieczernik, gdzie obecnie znajduje się grób świętego. Przy białym sarkofagu ojca Papczyńskiego modlą się pielgrzymi, szczególnie chętnie małżonkowie oczekujący dziecka.

„Przychodzimy tu, by coraz lepiej o. Stanisława poznawać i naśladować – mówił w homilii kard. Nycz. – Jeżeli dziś szukamy patronów do mądrego rozeznawania spraw tego świata, Europy i Polski, dotyczących wartości i fundamentów, na których budujemy życie społeczne – niech w tych wypadkach o. Stanisław stanie się duchowym przewodnikiem i wstawia się za nami u Boga jako ten, który w swoim czasie to zadanie spełniał bardzo pięknie” – powiedział metropolita warszawski.