Jezus powiedział do tłumów: "Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni. Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie uznać, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!"

 

Jezus jest dziwnym Królem – samotny człowiek stojący na pustyni i wołający do innych ubogich, zgromadzonych wokół Niego. Nie ma tu elity, władzy, Jego wojsk i pałaców. Ot, zbiegowisko prostych ludzi, nikt ważny dla świata i polityki, dla wielkich struktur religijnych. Ironia losu, chciałoby się powiedzieć. Albo dużo lepiej – skończyła się ludzka ekonomia, teraz Bóg ogłasza ekonomię zbawienia.

Oto zakończył się czas Starego Przymierza. Księgi Prawa i Prorocy prorokowali aż do dni Jana. Spełniły się zapowiedzi – Mesjasz stoi pośród ludzi. Żydzi spodziewali się ponownego przyjścia Eliasza, który poprzedzi przyjście Mesjasza. Jezus wyraźnie mówi, że tę rolę spełnił Jan. Zaczęło się Nowe Przymierze. Dotąd Prawo i Prorocy prorokowali o Jezusie, od tego czasu prawo i proroctwa dotyczą nas.

Jezus Król chodzi po ziemi i ustanawia królestwo niebieskie. To królestwo doznaje gwałtu. Wokół niego spory i prześladowania, ale ono już zwyciężyło i nigdy nie zaginie. Nie jest to królestwo z tego świata, dlatego najmniejszy z królestwa Bożego większy jest niż ktokolwiek z ludzi. To jest sposób na to, aby stać się większym, niż się jest – słuchać wołania Króla i przyjąć swoje własne zbawienie. 

Dziwny to Król. Sam chodzi od wsi do wsi. Nie dojada, mało sypia, sam szuka małych, ubogich, chorych, tych, co się źle mają. Sam zapłaci mój dług, sam zrobi wszystko za mnie; żebym tylko mógł przystąpić do tego Nowego Przymierza. To się dokonuje sam na sam, to jest sprawa pomiędzy mną a Jezusem. Nie ma znaczenia, kim jestem. Dla Niego ma znaczenie, kim mam być.

Dzisiaj Jezus sam fatyguje się, aby odnaleźć mnie w moim codziennym życiu; aby rozmawiać ze mną o moim losie i zaproponować swoje rozwiązania. Oto jest dzień zbawienia! Niewiele potrzeba, aby wejść w tę przygodę życia. Wiele trzeba, aby na tej drodze wytrwać. Ale dzisiaj stoi mi przed oczyma samotny człowiek, który przyszedł do mnie pieszo na pustynię, aby osobiście ze mną rozmawiać o moim życiu. Przyszedł i obiecał, że nigdy mnie nie opuści.

Obym o tym pamiętał i znajdował dla Niego czas. To jest sprawa pomiędzy mną a Jezusem.