A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie [Matki].

 

Pierwsze słowo z dzisiejszej ewangelii, to: „pasterze”. Dlaczego akurat pasterze doświadczyli takiego ogromnego wyróżnienia – jako pierwsi z ludzi, żyjących na ziemi ujrzeli nowonarodzonego Boga? Dla wielu osób pasterz kojarzy się z kimś gorszym, komu coś w życiu nie wyszło i musi zajmować się owcami (niejednokrotnie cudzymi). Z drugiej zaś strony możemy zapytać: co innego mogli robić ludzie dwa tysiące lat temu i to na terenie ziemi palestyńskiej? Łowić ryby, uprawiać rolę albo zajmować się bydłem – jak to czyniły zwykle najniższe klasy społeczne.

Manfred Lurker w „Słowniku obrazów i symboli biblijnych” stwierdza jednak: „Wielki szacunek, jakim darzono pasterza, który prowadzi swoje stado na pastwisko i broni go przed dzikimi zwierzętami, przejawia się także i w tym, że wśród starowschodnich tytułów królewskich pojawia się określenie „pasterz” – jako jedno z najczęstszych. Insygnia władców egipskich, tzw. bicz i berło, nawiązują do pierwotnych akcesoriów zajęć pasterskich, tzn. do wachlarza, którym odpędzało się owady, oraz do laski pasterskiej. Mitologia grecka zna również bardzo istotne związki między pasterzem i królem. I tak np. syn królewski Parys pasie swoje trzody na zboczach górskich Idy. Według przekonań starożytnych król jest ziemskim przedstawicielem samego Boga, tak też należy pojmować i przenośnie pasterza. W sztuce zarówno mezopotamskiej, jak i greckiej pojawia się często postać pasterza, który niesie na swoich ramionach małego baranka albo cielątko. Grecki bóg Hermes jest również przedstawiany jako Krioforos (niosący baranka)” (M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, str. 169).

 „Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie” (zob. Łk 2, 16). Pomimo tego, iż pasterze powszechnie uważani byli za „nie znających Prawa”, odznaczali się gorliwością i pobożnością, których Bóg zauważa w swojej ekonomii Zbawienia. To właśnie ci pasterze potrafią w tej samej chwili, w której ukazuje się anioł Pański, wstać i iść ok. 1,5 km, by na własne oczy przekonać się o narodzeniu Jezusa. Czynią to z „pośpiechem”, nie są jakimiś niedowiarkami lub powątpiewającymi ludźmi, lecz na głos z nieba, nie tracąc czasu, udają się w nocną podróż. Ich trud nie pozostaje daremny. Szybko odnajdują niezwykłego Gościa – „Niemowlę leżące w żłobie”. Jaki obraz Mesjasza zastają? Bóg nie ma nawet drewnianej kołyski, ale prosty żłób, z którego na co dzień jadały zwierzęta! Narodziny Jezusa w żłobie nabierają jednak szczególnego znaczenia – zaświadczają o całkowitym ubóstwie Zbawiciela, podkreślają wolność wewnętrzną i zdolność do zaufania Bogu. Od chwili narodzin Jezus solidaryzuje się z ubogimi i pokornymi.

Pozwolę sobie na chwilę dygresji. Obecnie, kiedy ma narodzić się dziecko, potrzeba już całej wyprawki (zauważyłem to u moich kolegów z liceum, obecnie mężów i ojców), w której powinny się obowiązkowo znaleźć: pierwsze ubranka, kosmetyki dla dziecka (wśród nich oczywiście pampersy) oraz tzw. akcesoria dla noworodka – wózek, parasolka do wózka, moskitiera (latem), folia przeciwdeszczowa na wózek, kołderki i pościel do łóżeczka, ceratka, kocyki: cienki i gruby, rożek, butelka, smoczki etc. Do tego wszystkiego przydałby się jeszcze rodzinny SUV, no bo przecież trzeba gdzieś to wszystko zmieścić!

Powróćmy jednak do naszego tekstu. Ewangelista nie skupia się w nim, w jaki sposób pasterze oddali cześć Jezusowi. Dla niego ważniejszym okazuje się coś innego: „Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu” (por. Łk 2, 17). Pierwsi świadkowie nowonarodzonego Jezusa nie zachowali tej radosnej nowiny tylko dla siebie. Poszli i podzielili się nią z innymi ludźmi. Reakcje słuchaczy św. Łukasz określa słowem: „dziwili się”.

Postawa Maryi diametralnie różni się od rozentuzjazmowanych pasterzy. Ona w cichości serca rozważa wszystkie te wydarzenia, jakie Ją spotykają od kilku miesięcy.

Ostatnie zdanie z ewangelii wspomina o jednym z obrzędów żydowskich, którego pieczołowicie przestrzegano. Chodzi o obrzezanie. Ewangelista nie mówi wprost i wyraźnie o obrzezaniu Jezusa, ale pominięcie tego obrzędu w ówczesnych czasach było niemalże niemożliwe. Czynność ta była tak święta, że można ją było dokonać nawet w dniu szabatu. Z tym obrzędem łączyło się nadanie imienia dziecku. Łukasz wyraźnie o tym pisze: „nadano Mu imię Jezus” (por. Łk 2, 21).

Kiedy rozpoczynamy nowy rok kalendarzowy i do głowy przychodzą nam różne myśli: jaki on będzie, co nowego przyniesie, czy będzie lepszy, czy też może gorszy od poprzedniego, nie wolno nam zapominać o postawie bohaterów z dzisiejszej ewangelii. Pasterze uradowani odeszli od żłóbka i zanieśli tę wieść innym. Również i my, odchodząc od Dzieciątka, powinniśmy nieść radosną wiadomość o Nim i swoją postawą potwierdzać ją codziennie słowem i czynem w tym rozpoczynającym się roku. Jakież piękne byłoby to postanowienie noworoczne (a nie tylko: schudnę parę kilo lub nauczę się angielskiego).