Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". Ona Mu odparła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach". On jej rzekł: "Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę". Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

 

Przez długi czas nie rozumiałem, jak Jezus mógł się tak zachować wobec kogoś potrzebującego pomocy, jak opisana jest sytuacja w dzisiejszej ewangelii. Pewna siostra zakonna powiedziała mi kiedyś, że Biblia to instrukcja obsługi do życia. Zapytała mnie potem:
- Jakiego ducha miała ta dziewczynka?
- A skąd mam wiedzieć? – odparłem
- Przyjrzyj się. W ewangelii wszystko jest napisane.

Po dłuższym rozważaniu zobaczyłem, że skoro matka tej dziewczynki została tak upokorzona przez Jezusa, to dziewczynka musiała mieć ducha pychy. Jezus nie potraktował matki w oschły sposób, ale wiedział, że ona jako wstawiennik, stając do duchowej walki, musi wziąć na siebie cały realizm rzeczywistości duchowej. Pychę zwalczyć pokorą. Jezus wiedział, że kobieta była gotowa prosić o łaskę dla córki.

Jezu, prosimy Cię, abyś złamał pieczęcie, którymi jest dla nas zapieczętowana Biblia, abyśmy mogli ją rozumieć bardzo konkretnie i być gotowi przyjmować Twoje słowa w naszym życiu.