Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: "Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę". Jezus przeto zdążał z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi". Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: " Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu". A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

 

Dzisiejszy fragment przypomina nam, jak cennym darem jest wzajemna pomoc. Najpierw warto zauważyć, że trzykrotnie słyszymy o osobach niosących pomoc. Starszyzna żydowska prosiła o pomoc dla setnika, setnik prosił o pomoc dla swego sługi i Jezus tej pomocy mu udzielił. Niesamowita solidarność międzyludzka kierowała postępowaniem tych osób. Jezus na koniec wyjaśnia, że wiara setnika spowodowała uzdrowienie jego sługi.

Potrafimy sobie nawzajem pomagać, czy raczej szukamy okazji, aby kogoś nie uczynić lepszym ode mnie? Jest w nas czasem chęć rywalizacji i dominacji, ale ona nie doprowadza do dobra wspólnego. Ewangelia Jezusa zawsze otwiera na to, co WSPÓLNE. Poprzez pomoc innym budujemy więzi pomocniczości. Od nich już niedaleko do jedności i trwałego pokoju.