Jest Boże narodzenie. I co z tego? Wielu tak mówi. Wielu zachwyca się „kolorytem świętowania”. Ale to nie główna rzecz tego dnia. Aby święta nabrały swej głębi, by były radosne, rodzinne, wymarzone…, Jezus chce, byśmy Go przyjęli. Może mamy w sobie taki zakamarek, gdzie Bóg nie może się dostać. Może jest jakaś słabość, z którą sobie nie radzę. Chcę zaprosić tam Jezusa. Dziś, teraz. Jezu! Chcę byś był ze mną i mnie umacniał. I nawet kiedy trudności nie ustąpią, Ty będziesz przy mnie. W Tobie siła. Amen.

 

„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”. Od Boga pochodzimy i do Boga idziemy. Odkryjmy sens tej wędrówki.