Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

 

Na kartach ewangelii czytamy często o umieraniu, aby przynieść owoc obfity, o ukrywaniu się, aby modlitwa była miła Bogu, o podaniu do bicia drugiego policzka, aby cios w ten pierwszy, był bardziej "wartościowy"...

Trzeba jasno powiedzieć, że ciężko to przyjąć w świecie, który żyje zupełnie inaczej, bo np. sukces zawodowy czy finansowy najlepiej, żeby przyszedł od razu. Zbyt długie czekanie ("obumieranie") jest nie do zaakceptowania. Coraz ciężej się "przebić" ewangelii przez sposób myślenia nowoczesnego człowieka. 

Ale choć świat się zmienia na naszych oczach, to ewangelia pozostaje zawsze ta sama.