A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.

 

Dzisiejsza Niedziela Męki Pańskiej, zwana też Niedzielą Palmową, rozpoczyna w liturgii Kościoła Wielki Tydzień. Wysłuchujemy opisu Męki naszego Pana i Zbawiciela według św. Mateusza. Rozpoczyna się on zdradą Judasza, a kończy wyznaniem wiary przez rzymskiego setnika. Judasz nie doszedł pod Jezusowy krzyż. Dręczyło go sumienie, zabrakło jednak pokory, aby przyznać się do grzechu i prosić Mistrza o przebaczenie. Setnika natomiast poruszyło sumienie pod krzyżem i zaowocowało wyznaniem wiary.

Przedziwna jest droga człowieka od Niedzieli Palmowej do Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Nieliczni spośród wiwatujących na cześć Króla są zdolni przejść przez samotność Ogrodu Oliwnego, dramat Kalwarii, ciszę Wielkiej Soboty, aby medytować pusty Grób Chrystusa.

Warto przy okazji świętowania dzisiejszej Niedzieli Palmowej uświadomić sobie, że nie wystarczy machać gałązkami palmowymi, słać szaty pod Jezusowe stopy i śpiewać hymny pochwalne. Trzeba wybrać się z Jezusem w trudną podróż ulicami Jerozolimy aż na wzgórze Golgoty i popatrzeć z miłością na Krzyż, wierząc, że umiera na Nim nasz Zbawiciel.

Z tego zaś spojrzenia musi narodzić się Nadzieja, że Jezus trzeciego dnia zmartwychwstanie i że my w Nim zmartwychwstaniemy.