I mówił dalej: Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło.

 

My z uporem powtarzamy, "że tyle nie mamy, że tyle nie potrafimy, że aż tak, to my się nie nadajemy", a Jezus jakby na przekór mówi, że to, co mamy, w zupełności wystarczy.

Swego czasu klasyk śpiewał "nie mogę Ci wiele dać..." A może właśnie tu wcale nie chodzi o wiele. Bogu wystarczy to, co mamy, choćby było jak ziarnko gorczycy. Niesamowite było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam owo ziarnko - niczym pieg na mojej twarzy. Czy naprawdę tylko tyle potrzeba? Jeśli dane z miłością - to tak. A o taki dar prosi Bóg. I o takim mówi Jezus. Właśnie w takiej proporcji mamy szansę być świadkami rozkwitu Bożych dzieł. Mamy szansę, by zobaczyć cud przemiany tego, co dookoła nas, ale i nas samych.

Porównania, których użył Jezus są dla nas ogromną zachętą - cokolwiek byśmy o sobie myśleli, cokolwiek myśleliby o nas inni. Bóg nas zna i wie, że możemy, że mamy wystarczająco i że potrafimy na tyle, by być zaczątkiem Bożego królestwa, Jego przestrzeni tam, gdzie jesteśmy. To także przez nasze "niewiele" Bóg chce stawać się bliski, realny, żyjący...