Gdy Jezus przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: „Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż na ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsce pustynne i modlił się.

 

Przełom roku to niejednokrotnie intensywny okres w naszym życiu. Trzeba zamknąć stare sprawy i dobrze rozpocząć nowe zadania. Jednak Jezus proponuje nam dziś alternatywę dla naszego nieustannego zabiegania. Po wykonanym zadaniu daje nam przykład, by usunąć się na miejsce pustynne i modlić się. Skoro Słowu wcielonemu potrzebne było odpocznienie i czas na to, by się w ciszy pomodlić, to czy nam nie potrzeba dokładnie tego samego? Czy nam nie trzeba za wszystko dziękować Stwórcy?

Musisz wiedzieć, że gdy już odkryjesz swoje powołanie i będziesz mógł z radością odpowiedzieć na natchnienia Ducha Świętego, gdy w sercu odpowiesz Panu – tak, poślij mnie Panie. Gdy w końcu dotrzesz do tego miejsca, w które zostałeś posłany i ogłosisz ludziom, że przybliżyło się do nich królestwo Boże. Dokończ powierzone ci dzieło i oddal się na miejsce pustynne, pomódl się, podziękuj i nabierz sił. Pan pośle cię jeszcze dalej.