Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo". Mówił jeszcze: "Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu". W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

 

Królestwo Boże to rzeczywistość bardzo dynamiczna. Cała jego siła i wielkość polega na tym, że rośnie. Wobec tego nie ma powodu do zmartwienia, że gdzieś na świecie, albo w czyimś sercu jest dopiero w postaci nasionka, zarodka. Jeśli tylko będzie rosnąć, to kiedyś urośnie do właściwych rozmiarów.

Jest tylko taki podstawowy warunek: ziarnko musi spotkać się z glebą. W powietrzu nie zakiełkuje i da plon. Ziarnem jest słowo Boże, siewcą – Chrystus, a glebą – ja. To wspaniałe, że Siewca uzależnił rozwój ziarna od jakości gleby. Tak wiele od nas zależy. Poczujmy się ważni i potrzebni w budowaniu Królestwa Bożego. Poczujmy się odpowiedzialni za jego wzrost.