Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

 

Nie tylko uzdrawianie, ale także i nade wszystko musi być modlitwa.

Modlitwa, rozmowa z Ojcem nawet kosztem zarwanej nocy. Modlitwa w ciszy i na odosobnieniu nadaje właściwej perspektywy apostolskiemu działaniu. To na modlitwie, jak Jezus nabieramy właściwej perspektywy pokazującej nam nasze życie. To modlitwa pokazuje nam co naprawdę jest ważne w naszej codzienności. To dialog serca, to wejrzenie duszy pokazuje i nam co tak naprawdę jest ważne.

Nie tylko uzdrawianie, nie tylko podziw ludu, nie tylko zadowolenie z uznania innych, ale misja, szukanie innych, niespokojne serce, póki są tacy, którzy nie znają Jezusowej nauki.

Iść dalej, iść tam, gdzie można nauczać i wyrzucać złe duchy. Iść tam, gdzie potrzebują naszego świadectwa. Iść gdzie indziej, nie spocząć w gorliwości apostolskiej oto nasze chrześcijańskie powołanie.