Hbr 9, 26-28   Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują. (por. 1 P 1, 18-19; 1 J 2, 2; 1 Kor 5, 7)

 

Jezus, przychodząc na świat i przybierając ludzką naturę, mówi do Ojca: Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało; całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się Tobie. Wtedy rzekłem: Oto idę – w zwoju księgi napisano o Mnie – abym spełniał wolę Twoją, Boże (Hbr 10, 5-7; por. Ps 40, 7-9). Celem wielu starotestamentalnych ofiar i darów było przybliżenie człowieka do Boga i przebłaganie Go za popełnione przez ludzi grzechy. Ofiary kadzielne, pokarmowe, ofiarowane zwierzęta, wreszcie starotestamentalna Pascha – złożony w ofierze baranek bez skazy, były niejako zapowiedzią innej ofiary, która zniosła wszystkie inne, dokonawszy się raz na zawsze. Tą ofiarą stał się Jednorodzony Syn Boży, o którym św. Jan Chrzciciel powiedział: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1, 29).

Ofiarując siebie samego w doskonałej ofierze Ojcu poprzez posłuszeństwo i uniżenie aż do śmierci i to śmierci krzyżowej, Jezus dokonał dzieła odkupienia grzeszników raz na zawsze, ponieważ w doskonały sposób złożył Bogu doskonałą i nieskazitelną ofiarę, nieskończenie przewyższającą zło i grzech, który w Adamie wszedł na świat. Stał się przez to nowym Adamem, Barankiem bez skazy, którego kości nie będą łamane – Ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Słuszną się okazała intuicja proroka Izajasza, który pod natchnieniem Ducha przepowiadał wydarzenia zbawcze: On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nać chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie (Iz 53, 5).

Jakże więc nie zachwycić się dobrocią Ojca, który w Sercu swojego Syna otwartym z miłości do nas, dał nam znak największej miłości. Zadziwienie taką miłością, która nie waha się oddać życia za grzesznika, nie żądając w zamian nawet wdzięczności, winno spontanicznie wyrywać się z naszych serc. Tym bardziej, gdy uświadomimy sobie ów tragiczny sposób, w jaki się owa ofiara dokonuje. Wówczas dostrzegając ogrom daru, wielbić będziemy Boga za dar Boskiego Serca Jezusa.