Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: "Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary". Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

 

Mateusz, idąc za wezwaniem Jezusa, zamienia ciemną komorę na życie w świetle Mistrza. Zostawia jedno bogactwo, które go więziło we wspomnianej komorze celnej, by zyskać bogactwo, które dało mu wolność.

Każdy, kto pozwoli sobie dostrzec spojrzenie Jezusa, kto zdobędzie się na tę odwagę, by spojrzeć Jezusowi w oczy, zobaczy, że potrzebuje uzdrowienia, że potrzebuje miłosierdzia. Ale przede wszystkim, jeśli Twój wzrok spotka się z pełnym miłości spojrzeniem Jezusa, zaczniesz żyć inaczej, zaczniesz najpiękniejszą przygodę swojego życia. Nie bój się spojrzeć w Jego oczy.