Mit spisany przez natchnionych autorów w księdze Rodzaju ukazuje nam zupełnie inną wizję człowieka. Po pierwsze, Stwórca nie uszkodził go, dzieląc na dwie części (jak okrutni bogowie greccy), lecz od razu kształtując jako samoistne w swej płciowości byty. 

Po drugie, informacja o tym, że stworzenie kobiety i mężczyzny jest na podobieństwo Boga, daje nam podstawę do przekonania, że związek z drugą osobą nie jest koniecznością do właściwej relacji z Bogiem. Co prawda Stwórca powiedział, że nie jest dobrze, aby człowiek był sam, ale… Nie ukształtował nas jako damsko - męskie hybrydy. Kobieta jest inna, a mężczyzna jest inny. I w tej inności jest nasze człowieczeństwo. Nie mogę być człowiekiem, nie będąc mężczyzną, a kobieta, wyrzekając się swej płci, nie będzie też człowiekiem. I żadna z płci nie jest w tym byciu Bożym obrazem uprzywilejowana. To nietakt, że ewoluujemy z samca w samicę lub po cnotliwie przeżytym życiu w drodze reinkarnacji zdobędziemy „płeć lepszą”.  Będąc kim jesteśmy, jesteśmy od razu doskonali, bo przecież stworzeni na obraz i podobieństwo Najwyższego. 

Czegoś dowiadujemy się także o Bogu samym. O tym, że nie jest monadą, nieruchomym ideałem zajętym samym sobą. On jest Kimś, kto poszukuje drugiego. Jedną z cech, która nas upodabnia do  Boga jest potrzeba drugiej osoby. Jakże różnie wyraża się ta potrzeba. Jest nią miłość, przyjaźń, życzliwość, miłosierdzie, ojcostwo, czułość  czy macierzyństwo. Cała gama różnorodnych postaw, które wszystkie zawierają się w owym „otwieraniu się Boga na drugiego”. Co więcej, bynajmniej go nie wyczerpują. Zatem nasza płciowość to nie tylko mechanizm mnożenia się; dzięki Bożej woli i Jego umiłowaniu  ludzkiego rodu  jest ona sposobem naszego bycia z ludźmi. Głupio robi, kto stosunki z ludźmi redukuje jedynie do aktów seksualnych. 

Kolejną informacją, jaką dał nam piszący księgę Genesis jest fakt, że na związek z drugą osobą trzeba sobie zasłużyć. To nie tak, że musimy ową „drugą połówkę” odnaleźć i się do niej przykleić. Odwrotnie – związek to praca, czasami na całe życie. Mężczyzna kobiety nie zdobywa na własność, a ona go nie wchłania. Wciąż są obok siebie, jak ich Bóg stworzył, wciąż odrębni, a przecież mogą być  powołani przez Boga do bycia razem. Przecież nie jest dobrze, aby człowiek był sam…