Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie: "Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą". Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: "Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz". On odparł: "I wam, uczonym w Prawie, biada. Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie".

 

No właśnie, jakie jest moje serce? Bóg nie chce mojej zewnętrznie poprawnej postawy religijnej. Dla Niego liczy się tylko moje serce i prawdziwe intencje. Tak łatwo jest mi osądzać innych. Czasami pojawia się myśl: on nie powinien tego zrobić, bo przecież „chodzi do kościoła”. Tak łatwo sądzić i oceniać po tym, co zewnętrzne. Jednak równie łatwo można się tu pomylić.

Panie Jezu, proszę Cię o serce nieskore do osądzania innych oraz o łaskę szczerej wiary.