Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu. Wierzący trzymali się wszyscy razem w krużganku Salomona. A z obcych nikt nie miał odwagi dołączyć się do nich, lud zaś ich wychwalał. Coraz bardziej też rosła liczba mężczyzn i kobiet, przyjmujących wiarę w Pana. Wynoszono też chorych na ulice i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia.

 

Kiedy apostołowie osobiście doświadczyli mocy Ducha Świętego, który jest darem Zmartwychwstałego Chrystusa, wtedy za ich pośrednictwem działo się wiele znaków i cudów. Ta moc była tak wielka, iż nawet ich cień padający na chorych przywracał zdrowie.

Jesteśmy ochrzczeni, w większości bierzmowani, a więc mamy Ducha Świętego. Czy Bóg dokonuje przez nas znaków i cudów tak powszechnie jak kiedyś? Nie. Czy mój cień uzdrawia? Nie.

A wierzysz, że tak może być i dzisiaj?