Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.

 

Dzisiejszy fragment Ewangelii pokazuje Jezusa, który przemawia do Apostołów. Jednak adresatami tego Słowa są Ci, którzy je czytają, którzy go słuchają – na każdym miejscu świata i we wszystkich epokach po Chrystusie.

Wydarzenie, o którym mówi tekst, dokonuje się zaraz po wybraniu Dwunastu. Jest więc zdecydowanie przekazaniem misji i sposobu jej realizacji. Można powiedzieć, że to taki program na przyszłość. Dla pierwszych chrześcijan, którzy doświadczali bezpośredniego prześladowania, jasne było, co powinni mówić oraz jak się zachować. Tego przykładem jest św. Szczepan, którego dziś szczególnie czcimy. Jednak w XXI w. chrześcijanie w Polsce najczęściej nie spotykają się z otwartymi prześladowaniami. Czy to oznacza, że nie mogą realizować Ewangelii?

Piękne są historie wielkich nawróceń i trwania w wierze w prześladowaniach. Jest jednak jeszcze inna droga do świętości – poprzez wierność w małych rzeczach, poprzez słuchanie Ewangelii i zachowywanie jej, poprzez regularne korzystanie z sakramentów i praktykowanie osobistej modlitwy, poprzez zachowywanie Dekalogu i przykazania miłości Boga i bliźniego, poprzez wierne wypełnianie swoich obowiązków, itd. To wszystko – jeśli będzie się dokonywało z miłości do Chrystusa – jest właściwym sposobem realizacji Jego misji. "Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".