Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać sprzedających w niej. Mówił do nich: „Napisane jest: «Mój dom będzie domem modlitwy», a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”. I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie. Tylko nie wiedzieli, co by mogli uczynić, cały lud bowiem słuchał Go z zapartym tchem.

 

To chyba jeden z niewielu fragmentów Ewangelii, w którym czytamy o tym, jak Jezus się rozgniewał. Kupcy nie uszanowali świątyni Jego Ojca, bo zamiast do modlitwy służyła im jako miejsce handlu. 

W każdym kościele mieszka nasz Bóg i należy Mu się szacunek. Dlatego nie można w Domu Bożym rozmawiać ani zachowywać się głośno. To jest miejsce JEGO obecności, miejsce modlitwy. To jest też miejsce, gdzie możemy posłuchać Słowa Bożego, czyli słowa od naszego Pana. Jezus mówi do nas w swoim Słowie, tak samo jak wtedy w świątyni.

Czy choć raz wziąłem do ręki Pismo Święte, przeczytałem urywek i starałem się zrozumieć, co Bóg chce mi powiedzieć? Czy zasłuchuję się w Jego Słowo z zapartym tchem jak lud w Jerozolimie?