Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: "Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?" Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników".

 

Wyobraź sobie, że masz w życiu wszystko, co powinieneś  mieć – pieniądze, pozycję, sławę, karierę... To wszystko zdobyte w mniej lub bardziej uczciwy sposób. Co sobie możesz pomyśleć w takiej chwili? Hulaj dusza, piekła nie ma! I w tym „najpiękniejszym” momencie Twojego życia przychodzi ktoś, kto powie Ci: „porzuć to wszystko”.

To spotkało celnika Lewiego. Diametralny zwrot w życiu Lewiego dokonuje się wówczas, gdy obok jego komory celnej pojawia się Jezus. Bóg pojawił się w jego codziennym życiu, w tym, czym na co dzień się zajmował. Zanim zawołał go, spojrzał na niego.

Zobacz: Jezus widzi każdego człowieka, w jego dobrobycie, ale i nędzy. Nikt nie jest Mu obojętny. Dla Jezusa każdy człowiek jest ważny, niezależnie od jego kondycji duchowej czy fizycznej. On także dzisiaj patrzy i na mnie, i na Ciebie. I zaprasza mnie i Ciebie do bardzo osobowej relacji: „Pójdź za mną!”.

Potrzebujesz zmiany w swoim życiu? Zaufaj Jezusowi!