Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca"? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu.

 

Ile musimy się natrudzić w naszym życiu, żeby coś osiągnąć: szkołę, studia, pracę, lepsze stanowisko, szczęśliwą rodzinę, urządzenie mieszkania, Inaczej nie można. Jeśli chcesz coś mieć, to trzeba się wysilić. A w relacji do Boga, czy też tak się wysilam?

Maryja trzy dni szukała swojego syna, więc co musiała wtedy przeżywać, jakie uczucia targały Jej sercem! Ale to był Jej syn. Ja też potrafię często powtarzać: wierzę w Boga, On jest dla mnie Kimś ważnym, ufam Mu, kocham Go!

Ale czy potrafię, jak Maryja Go szukać? Czy w codzienności zbliżam się do Niego przez gorliwszą modlitwę, pracę nad sobą, realizację przykazania miłości bliźniego… Nie ten, „który Mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7,21).

W życiu duchowym nie tak prosto zobaczyć owoce pracy, jak w naszym codziennym życiu. Maryja szukała Pana Jezusa aż trzy dni, aż 72 godziny albo aż 4320 minut. Jak długo potrafię zaangażować się cały w poszukiwanie w moim życiu Pana Jezusa, w pracę nad sobą? Prośmy Maryję, aby uczyła nas cierpliwości, prośmy, abyśmy mimo zniechęcenia, a może nawet złości na samych siebie, na świat, a może nawet na samego Boga, nigdy się nie poddali.

A może, gdy sam teraz odczuwam bliskość Jezusa i wprowadzam w życie postanowienia, pomodlę się za tych, którzy przeżywają swoje trzy dni poszukiwań. Zdrowaś Maryjo…