Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła. Powiedziano też: «Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy». A Ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę, poza wypadkiem nierządu, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa”.

 

Czy jestem w stanie zrezygnować z "ulubionego" grzechu? Odrzucić od siebie ten kamień i klęknąć przed Panem, chociaż to takie trudne? Odwrócenie się od grzechu nie jest proste, bo jesteśmy uwikłani, spętani nałogami, często na oślep szukamy czegoś w ciemnych uliczkach. Potrzeba dużo siły, odwagi, by oderwać się, odciąć się od grzechu.

Sidła grzechu są bardzo mocne, a uwolnienie się z nich jest bolesne i dużo kosztuje. Tak toczą się dzieje grzechu w naszym życiu. Bo są takie chwile, kiedy szczególnie wyraźnie objawia się nasza kruchość, słabość, bezradność, nasz grzech. To wtedy poznajemy prawdę o sobie samych. I można siedzieć w sidłach grzechu z lękiem, będąc sparaliżowanym, czując do życia niechęć.

To ostatecznie Bóg prowadzi każdego z nas. To On ciągle zaprasza do podjęcia z Nim dialogu. Wystarczy jedno spojrzenie Jezusa, aby ból grzechu został przemieniony w łzy skruchy. Ale trzeba odwagi, by odrzucić od siebie grzech i przyznać się do Jezusa.

Tylu już to uczyniło! Skoro oni mogli to zrobić, to dlaczego nie ja?