I wyprowadził mnie przez bramę północną na zewnątrz i poza murami powiódł mnie od bramy zewnętrznej, skierowanej ku wschodowi. A oto woda wypływała spod prawej ściany świątyni, na południe od ołtarza. Anioł rzekł do mnie: „Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, i wtedy wody jego stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostaną przy życiu: będą tam też niezliczone ryby, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione. A nad brzegami potoku mają rosnąć po obu stronach różnego rodzaju drzewa owocowe, których liście nie więdną, których owoce się nie wyczerpują; każdego miesiąca będą rodzić nowe, ponieważ ich woda przychodzi z przybytku. Ich owoce będą służyć za pokarm, a ich liście za lekarstwo”.

 

Bóg daje zamknąć się w budynku, aby łatwiej było nam się z Nim spotkać. Bóg jednak nie pozostaje tylko w budynku, bo ściany są za ciasne dla Jego łaski. Każdy kościół to źródło. Tylko ci, którzy piją świeżą wodę przeżyją. Gdyby na Lateranie u zarania chrześcijaństwa nie wytrysło jedno z tych źródeł, wspólnota uczniów Chrystusa cierpiałaby pragnienie.