Jezus powiedział do swoich apostołów: «Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie w drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy. A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie. Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was. A jeśliby was gdzieś nie chciano przyjąć i nie dano posłuchu słowom waszym, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych! Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu».

 

Kiedy czytam dziś tę Ewangelię, przypominają mi się sytuacje, kiedy w ciemno pojechałem ewangelizować do Czech, nie mając po ludzku nic. Nie mieliśmy adresu, pieniędzy, telefonów, żadnych zabezpieczeń. Do dziś z wielkim wzruszeniem przypominam sobie, jak Bóg zatroszczył się o nas, o każdy szczegół tego pobytu. To było jak chodzenie po wodzie. Na każdym kroku postawił ludzi, którzy dali nam więcej, niż potrzebowaliśmy. Miałem wtedy wielki pokój w sercu i nie musiałem nic kontrolować, załatwiać. Mogłem na własnej skórze doświadczyć Bożej opieki i tych słów posłania, aby nic ze sobą nie brać. Dziś, kiedy prowadzimy nauczanie w więzieniu, widzę moc przepowiadanego Słowa, widzę, jak żywy Bóg stoi za głoszonym kerygmatem. Jest wierny temu Słowu i sam działa w sposób dla mnie niepojęty. To naprawdę mocno wyzwalające zdać się na Jezusa, Jemu zaufać i zostawić swoje wizje i zabezpieczenia.