Bracia: W owym czasie byliście poza Chrystusem, obcy względem społeczności Izraela i bez udziału w przymierzach obietnicy, niemający nadziei ani Boga na tym świecie. Ale teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który obie części ludzkości uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch rodzajów ludzi stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i w ten sposób jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości. A przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzy jesteście daleko, i pokój tym, którzy są blisko, bo przez Niego jedni i drudzy w jednym Duchu mamy przystęp do Ojca. A więc nie jesteście już obcymi i przybyszami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie głowicą węgła jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.

 

Właśnie siedzę na Górze Błogosławieństw – w miejscu, w którym Chrystus, Nowy Mojżesz, daje nowemu Izraelowi nowe prawo. W ten sposób w Chrystusie dokonuje się pojednanie starego i nowego Prawa, starego i nowego Izraela. Pojednanie z jednym Ojcem. Z góry rozciąga się przepiękny widok lśniącej od słońca tafli Jeziora Galilejskiego. Ten obraz przywołuje na pamięć wszystkie biblijne sceny związane z Apostołami: powołanie, burza na jeziorze, rozmnożenie chleba czy w końcu spotkanie ze Zmartwychwstałym.

Patrząc na to miejsce, dotykając ciepłej wody jeziora, inaczej się rozumie Pawłowe słowa: "jesteście zbudowani na fundamencie Apostołów". Zachwycony tym widokiem, wracam do lektury błogosławieństw: "błogosławieni ubodzy w duchu, bo do nich należy królestwo niebieskie". Szczęśliwi ubodzy aż do konieczności żebrania, bo w nich jest miejsce, żeby wypełnił ich Bóg. Czy to nie to samo, co mówi dzisiaj Paweł: "jesteś mieszkaniem Boga przez Ducha"? Tutaj – w Ziemi Świętej – człowiek faktycznie staje się całkiem ubogi, wyciąga puste ręce i błaga: daj mi, Panie, siebie – uczyń mnie mieszkaniem dla siebie. Spontanicznie rodzi się modlitwa: "Moje serce niech się stanie tak piękne, jak ogród na Górze Błogosławieństw, niech się stanie Ziemia Święta, w której inni doświadczą Twojej obecności".