Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie: «Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. Zatem dajecie świadectwo i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a niektórych z nich zabiją i prześladować będą. Tak na to plemię spadnie kara za krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, zażąda się zdania z niej sprawy od tego plemienia. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; sami nie weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli». Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie.

 

Są tacy, dla których droga do zbawienia wiedzie przez upomnienia. Owo „biada” dla faryzeuszów i uczonych w Piśmie nie oznacza zamkniętej drogi do nieba. Jezus w ten sposób obnaża ich zakłamanie. Daje im kolejną szansę na poprawę. Wiemy, że owocem takiego postępowania Chrystusa było nawrócenie się Nikodema czy Józefa z Arymatei (o innych nie wspomina Pismo Święte).

Różne są nasze serca, inna emocjonalność, rozmaite motywacje, dlatego Jezus używa różnych środków wyrazu, by dotrzeć do wnętrza człowieka – do punktu, gdzie zaczyna się wiara. Nauczyciel z Nazaretu nie chce, byśmy zmieniali się zewnętrznie, ale byśmy zaczęli z Nim być, słuchać Go i naśladować. Wtedy nie grozi nam zimna poprawność religijna.